• Wpisów: 52
  • Średnio co: 56 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 13:27
  • Licznik odwiedzin: 37 337 / 3014 dni
 
locus
 
W różnego rodzaju artykułach poradnikowych na temat tego, jak się doroboić, wielokrotnie ignoruje się niezwykle ważny czynnik: szczęście i rolę przypadku w drodze do bogactwa.

Jedni określą to przeznaczeniem i będą odwoływać się do Boga, inni po prostu zdecydują, że są po prostu wspaniali.

Niejaki Charles Kenny udowadnia , że  szczęście bywa niesłusznie marginalizowane. Co ciekawe, aż 78 proc. naszych jutrzejszych dochodów determinują 2 składniki: pochodzenie jak i to kim są twoi rodzice.

Dla przeważającej części zapewne ta informacja będzie wymarzonym wyjaśnieniem swoich niedoskonałości i niezaradności.

Jednakże stanowi to poważne ostrzeżenie dla ludzi, którzy pokładają w giełdzie maszynę do koszenia mamony.

Jednak poszedłbym tu o krok do przodu, czyli nie wystarczy przestudiować określonych artykułów, wykonać tysięcy operacji i uczestniczyć w najbardziej prestiżowych wykładach.

Niezbędnę jest coś jeszcze. I nie tylko chodzi o to, że niektórzy ludzie najzwyczajniej nie nadaje się do giełdy z wielu przyczyn (np. ogromny strach przed bankructwem bądź skłonność do nadmiernego hazardu etc.).

Wola walki jest kluczowa, żeby dać sobie i szczęściu realną szansę. W tym przypadku pewniej możesz trafić na tego typu okres, jak przykładowo hossa na rynkach giełdowych w latach 70. dwudziestego wieku, bańkę dotcomową czy na rynku akcji w Polsce w latach 2005-2006, albo na genialny pomysł na biznes .

właśnie biznes uważa się za łatwiejszą drogę do rzeczywistego bogactwa.. I dlatego w pewnym momencie dobrzy traderzy zwykle decydują się albo na przedwczesną emeryturę, albo zakładają przedsiębiorstwa.

Nie każdy chce być traderami . Jednakże widząc fiasko systemu emerytalnego i apatię biadolącej ulicy podejrzewam, że wszyscy będą musieli spróbować tego kawałka chleba, w tej czy innej formie.

Na szczęście początek jest dość prosty. Wystarczy przeorientować postrzeganie i pewnego dnia dojrzeć, czyli wziąć odpowiedzialność za własne życie we własne ręce, a nie liczyć na rodziców itd. Prawdziwe kłopoty zaczną się później ...

Większość z nas trzyma na wszelki wypadek plan B , który najczęściej ignoruje - czyli zmiana lokalizacji i emigracja za lepszym losem ( dla jednych będzie to wyprowadzka z Ostrowca do Poznania, a dla innych z Paryża do Brukseli ). Nie jest to wymarzone rozwiązanie, lecz czasami jedyne sensowne. W ten sposób naciągamy fortunę w swoją stronę.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego